Śląsk Wrocław punktuje optymalnie, lecz co wiemy o beniaminku po pierwszych trzech kolejkach?


Śląsk Wrocław rozegrał trzy mecze po powrocie do PKO BP Ekstraklasy i każdy z nich był kompletnie inny...

9 sierpnia 2026 Śląsk Wrocław punktuje optymalnie, lecz co wiemy o beniaminku po pierwszych trzech kolejkach?
Zbigniew Harazim

Śląsk Wrocław wrócił do PKO BP Ekstraklasy i zastanawialiśmy się na co stać wicemistrza Betclic 1.ligi. Podopieczni Ante Šimundžy próbowali swoich sił z ligową czołówką oraz ekipą, która ma podobne cele co Wrocławianie. Mieliśmy wzloty i upadki beniaminka oraz chwile podnoszące na duchu słoweńskiego trenera. Filary zespołu potwierdziły swoją wartość, ale brakuje jeszcze do ideału bardzo wiele. Cztery punkty zadawalają i pozostawiają niedosyt...


Udostępnij na Udostępnij na

Trudny powrót

Śląsk Wrocław rozpoczął sezon od starcia z wicemistrzem Polski na terenie rywala. Górnik Zabrze miał za sobą pierwszy mecz w eliminacjach do Ligi Mistrzów, lecz nie darował Wrocławianom tego spotkania. Dwukrotni mistrzowie Polski weszli z animuszem i wyszli na prowadzenie w pierwszych minutach. Ujrzeliśmy drużynę, która chce wysoko pressować i wykorzystywać błędy oponenta. Takie rozwiązanie dało bramkę Przemysława Banaszaka, gdzie Piotr Samiec-Talar błysnął swoją piętka i asystował efektownie.

Ante Šimundža schodził rozczarowany po tamtym spotkaniu, ponieważ jego gracze przegrali 2:1 z Zabrzanami. Wynik przechylił się w drugiej połowie po pechowym samobóju Yehora Matsenki. Piłkarze Michala Gašparika nie zatrzymali się i triumfowali za sprawą Yvana Ikia Dimiego.

Słoweński szkoleniowiec nie ukrywał, że ten mecz wymknął się spod kontroli po przeprowadzeniu zmian. Śląsk Wrocław pilnował prowadzenia i prezentował się bardzo solidnie, bo „Górnicy” mieli kłopoty zwłaszcza w pierwszej połowie z konstruowanem skutecznych i groźnych ataków. Jednak zmiennicy gospodarzy wnieśli zdecydowanie więcej niż nowe twarze przyjezdnych.

Malaly Dembele nie wzniecił ognia w ofensywie, gdy pojawił się za Przemysława Banaszaka. Środkowa linia nie potrafiła utrzymać piłki i dać sobie chwili wytchnienia. Eniss Shabani z Grzegorzem Tomasiewiczem odbili się od swoich przeciwników i skupili się głównie na bronieniu. Śląsk Wrocław poczuł czym jest intensywność w PKO BP Ekstraklasie.

Zbigniew.H

Radosne powitanie

Śląsk Wrocław przywitał się z własnym stadionem z przytupem, gdy przedstawił swój charakter. Raków Częstochowa – kolejny polski reprezentant w europejskich pucharach przyjechał na Dolny Śląsk, aby pokazać miejsce w szeregu „zielono-biało-czerwonym”. Wrocławianie skupili się w pierwszej kolejności na ochronie własnego pola karnego co wydaje się zrozumiałe z respektu do klasy przeciwnika. Tym bardziej musiał boleć Ante Šimundžę sposób straty gola, ponieważ Emreli wykorzystał prosty błąd komunikacyjny nowych graczy – Karola Niemczyckiego i Irodotosa Christodoulou.

Jednak gracze najbardziej utytułowanego trenera w lidze odrodzili się zaskakująco. Drużyna, która broniła, przypomniała sobie jak strzelać gole i zdominować przeciwnika. Cztery zabójcze minuty obróciły się w radosne powitanie z Tarczyński Arena w polskiej elicie. Doświadczenie sprzed tygodnia zaprocentowało bardzo szybko, ponieważ Michał Mokrzycki dał impuls swoim wejściem z ławki. Zmiennicy udźwignęli ciężar trudnego momentu, a wśród tej grupy musimy wyróżnić także Malaly’ego Dembele.

Ante Šimundža świętował pierwszą wygraną po powrocie, ponieważ Piotr Samiec-Talar zachował spokój i wyrachowanie w polu karnym „Medalików”. Kapitan WKS-u przyjął piłkę oraz odwrócił się w kierunku bramki i znalazł swoją lewą stopą drogę do bramki Kacpra Trelowskiego.

Wyrównanie entuzjazmu

Trzecia kolejka pachniała zwycięstwem sprzed tygodnia i budził się entuzjazm na kolejne punktowanie. Śląsk Wrocław nie był wyraźnym faworytem potyczki z Cracovią, lecz piłkarze 54-letniego trenera mieli odrobinę większe szanse na trzy punkty. Jednak to spotkanie rozczarowało nas i usypiało coraz silniej z minuty na minutę.

Wrocławianie nie tworzyli okazji i byli apatyczni w ofensywie co wyraża perfekcyjnie jedna statystyka. Beniaminek nie oddał ani jednego celnego strzału na bramkę Sebastiana Madejskiego przed własnymi kibicami w pierwszej połowie. Występ „zielono-biało-czerwonych” musimy uznać za rozczarowujący.

Słoweński trener wymachiwał energicznie rękoma przez całe 90 minut, lecz znów zmiany ożywiły poczynania Śląska Wrocław. Luka Marjanac męczył się z Gustavem Henrikssonem w pojedynkach fizycznych i po raz pierwszy w sezonie opuszczał plac gry prędzej od Przemysława Banaszaka. Bośniak miał świetną sytuację po dograniu od Piotra Samca-Talara, ale zawiodła koncentracja u gracza z numerem „11” na plecach.

Ante Šimundža podsumował to spotkanie bardzo trafnie, mówiąc, że kibice nie zobaczyli bardzo interesującego meczu. To spotkanie było taktyczne i interesowało trenerów z racji poziomu tej potyczki. Śląsk Wrocław rósł z biegiem czasu jako drużyna, ale zabrakło udokumentowania tych słów golem. Oczywiście zadanie utrudniło się po tym jak Lamine Ba obejrzał czerwoną kartkę, a Michał Mokrzycki zszedł po paru minutach z powodu kontuzji. Ostatecznie oba zespoły podzieliły się punktami po nudnym 0:0.

Mają swój styl

Śląsk Wrocław przypomina o sobie w PKO BP Ekstraklasie, mając styl Ante Šimundžy. Czujemy pieczęć słoweńskiego trenera, który szuka gry agresywnej z doskokiem do przeciwnika. Wrocławianie faulują i nie są pasywni w defensywie. Dodatkowo dobrze organizują się i ciężko przebić się przez szyki obronne, gdzie lideruje Lamine Ba. Mauretańczyk stabilizuje cały pięcioosobowy blok.

Beniaminek nie szuka samej gry długimi podaniami i budowania ataków najprościej jak się da. Mecz z Rakowem Częstochowa obrazuje nam „zielono-biało-czerwonych” jako drużynę, która konstruuje akcje podaniami po ziemi. Grzegorz Tomasiewicz przemieszcza się momentalnie po całej murawie i odzyskuje piłkę spod nóg rywala. Wahadłowi biegają do przodu i stwarzają zagrożenie. Ekipa jest kompaktowa i skonstruowana wokół Piotra Samca-Talara.

Kapitan WKS-u ma na swoim koncie gola i asystę, ale nie możemy powiedzieć samych komplementów o tym graczu. 24-latek zanotował wiele niedokładnych zagrań czy prostych strat za sprawą złych przyjęć piłki. Wydaje się, że 24-latek zwalnia niektóre sytuacje i za długo przetrzymuje piłkę. Jednak ten chłopak nie musi być najlepszym zawodnikiem w swoim zespole, lecz on decyduje o wizerunku Śląska Wrocław. Wychowanek klubu notuje decydujące podania oraz biega po lewej i prawej stronie, bo angażuje się w każdą akcję swojej ekipy. Nie wyobrażamy sobie beniaminka bez tego piłkarza, a wspominał nie dawno Rafał Grodzicki, że wpływały oferty za lewonożnego zawodnika.

Zbigniew.H

Plany na przyszłość

Śląsk Wrocław nie bije się z najłatwiejszymi rywalami na początku sezonu. Derby z Zagłębiem Lubin są następnym wyzwaniem na terenie rywala, a następnie Widzew Łódź odwiedzi Wrocław. Legia Warszawa zamyka sierpniowe granie dla graczy Ante Šimundžy.

Wiemy, że Wrocławianie nie zagrali równego meczu i ich forma faluje w ciągu jednych 90 minut. To jest pierwsze zadanie dla słoweńskiego szkoleniowca, aby wyrównać dyspozycję swoich podopiecznych. Jednak ta misja utrudnia się skoro Lamine Ba będzie pauzował w derbowym starciu i nie wiemy ile potrwa absencja Michała Mokrzyckiego. Pole manewru zmniejsza się i młodsi gracze WKS-u mogą zostać wzięci pod uwagę.

Rywalizacja o pierwszy skład układa się bardzo dobrze u Ante Šimundžy i z tygodnia na tydzień możemy spodziewać się jakiejś zmiany. Michał Szromnik bronił w Zabrzu, lecz dwa następne mecze oglądał na ławce rezerwowych. Karol Niemczycki spisał się bez większych minusów, szczególnie przeciwko Cracovii. Jorge Yriarte, Grzegorz Tomasiewicz i Michał Mokrzycki rywalizują o wyjściową „11”, a Eniss Shabani daje coraz więcej dobrych akcentów.

Malaly Dembele chciałby rozdzielić duet Luki Marjanaca i Przemysława Banaszaka, ale rodzi się pytanie za kogo miałby wejść. Francuz przyda się do gry fizycznej, a takie starcie szykuje się przeciwko Leszkowi Ojrzyńskiemu już w sobotę. Śląsk Wrocław wrzuca piłki często, więc miejsce Bośniaka wydaje się wątpliwe.

Jednak to Ante Šimundža widzi całą grupę w mikrocyklu treningowym, dostosowuje taktykę i dobiera najmocniejszy skład jaki może wystawić. Cztery punkty nie cieszą w pełni, ponieważ inauguracja zwieńczyła się porażką. Wydaje się, że Śląsk Wrocław rozpoczął optymalnie kampanię 2026/2027 i swoim powrotem zawiał ligową stawką, ale nie wzniecił huraganu. Pierwsze zdobycze punktowe uspokajają, aniżeli niepokoją…

 

 

 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze